PRZEŁOM RENU

Minąwszy Moguncję (zob. str. 135-141), Ren skręca na zachód i płynie dalej leniwym nurtem. Nagle koryto rzeki gwałtownie rozszerza się i załamuje przybierając znienacka kierunek północny: wydaje się, iż za chwilę zatopi niskie brzegi. Widoczność przesłaniają podłużne, lesiste wysepki na rzece.

Tak rozpoczyna się wspaniały przełom Renu: choć obejmuje 80-kilometrowy odcinek – co stanowi drobną zaledwie cząstkę jego całkowitej długości (i 320 km) – tworzy wszakże powszechne wyobrażenie o nasłynnniejszej z niemieckich rzek. Zdradzieckie prądy, wiry, skaliste brzegi okalające ostre, niespodziewane zakręty Renu są bardzo poważnym wyzwaniem dla żeglarskich umiejętności. W dzisiejszych czasach problem ten został częściowo rozwiązany dzięki wykopaniu kanału, służącego do kontroli biegu rzeki, lecz dawniej żegluga na przełomie Renu oznaczała liczne niebezpieczeństwa, wskutek czego pozostała na zawsze związana z legendami o syrenach, rusałkach i zatapianych czarodziejską mocą łodziach i statkach.

Uroda zamków należących do średniowiecznych baronów-rozbójników, piękno otoczenia, słynne wina z winnic, które w trudny do pojęcia sposób przywarły do niższych partii zboczy, mogą wyjaśnić olbrzymią atrakcyjność turystyczną regionu, jednego z najpopularniejszych w Europie. Jednak nadal mniej pływa po Renie statków wycieczkowych niż długich, wąskich barek handlowych, które kojarzą się z wiekami dawnej świetności, kiedy Ren stanowił jeden z głównych szlaków transportowych w Niemczech.

Pierwszy odcinek przełomu Renu – do ujścia Mozeli-jest bez wątpienia najpiękniejszy. Brzegi obfitują w liczne miasteczka z zabudową z muru pruskiego, nierzadkim widokiem są zamki (w różnych stadiach ruiny lub odbudowy). W szczycie sezonu odnotowuje się tu tak ogromny napływ zorganizowanych wycieczek, że lepiej postarać się wówczas o nocleg poza tym regionem. Ceny poniżej 30 DM za jedną noc należą do rzadkości, a miejsca z reguły zarezerwowane są dużo wcześniej. Najmądrzej zatem postąpi ten, kto po prostu wsiądzie do pociągu i z okien wygodnego przedziału podziwiać będzie fantastyczne krajobrazy: jedyne – co we względnie nienaruszonym stanie, ostało się jeszcze z dawnej krainy nadreńskiej sprzed ery turystycznej.

Najodpowiedniejszą porą do zwiedzania regionu jest wiosna i jesień: można tu swobodnie spędzić kilka dni, urządzając bliższe i dalsze wycieczki. Po obu stronach rzeki biegną linie kolejowe i drogi, a choć na odcinku między Bingen a Koblencją nie ma mostów, to bez większej trudności można przeprawić się na drugi brzeg promem.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>